Obudziłam się dziś w świetnym humorze i super nastroju. Ostatni tydzień nie należał do najlepszych. Ty wiesz o co chodzi. No może odliczając poniedziałkową spontaniczną sesję fotograficzną zakończoną lampką czerwonego wina za 22 zł :D. Takich drogich trunków to my nie pijamy. Może w tym wieku już czas zacząć? Dziś nie są moje urodziny. Ale udaję, że nimi są. Prawidłowe obchodzę za tydzień. W Sopocie. Ach... cóż to będzie za weekend! Z ekipą najlepszą z najlepszych. A dziś? Dziś rozpoczynamy świętowanie - klub Od Zmierzchu do Świtu, godzina 20.00. Tequilla też będzie :)
Ale pewnie zastanawiasz się, co wprawiło mnie w ten błogi nastrój? Wczoraj wieczorem wykopałam pewną książkę, którą kisiłam na dysku już z 2 lata. No i zaczęłam czytać. Niby poradnik, którego typu wystrzegałam się po przeczytaniu Bridget Jones Diary, ale wciągnął niesamowicie. Jednym tchem przeczytałam prawie pół książki. A o czym ta książka? O Was - facetach. A prędzej o tym jak Wy traktujecie Nas - kobiety. No, tak więc pozbawiłam się złudzeń co do N. i od teraz będę tylko piękniejsza. Po co niepotrzebnie tracić czas na rozmyślanie, dlaczego nie napisał, nie zadzwonił? No właśnie. Nie ma sensu, gdy jemu na Tobie nie zależy :)
Saturday, January 31, 2009
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment